Strona główna Zwierzęta

Tutaj jesteś

Stado kangurów na złotej trawie australijskiego buszu, jeden kangur patrzy wprost w obiektyw na tle wzgórz i eukaliptusów

Ile jest kangurów w Australii? Liczba, ciekawostki, fakty

Trzydzieści, czterdzieści, a może nawet pięćdziesiąt milionów – takie liczby pojawiają się, gdy mowa o kangurach w Australii. Jeśli zastanawiasz się, ile jest kangurów w Australii i skąd biorą się te szacunki, tu znajdziesz konkretne odpowiedzi. Dowiesz się też, gdzie najłatwiej je spotkać, jak wpływają na życie mieszkańców kontynentu i jakie ciekawostki kryją te niezwykłe torbacze.

Ile jest kangurów w Australii?

Na wielu stronach i w memach powtarza się liczba około 40 milionów kangurów. W innych materiałach pojawia się z kolei wartość około 45 000 000 osobników. To nie błąd, tylko efekt tego, że populacja kangurów mocno się waha z roku na rok, bo zależy od opadów, dostępności trawy i prowadzonych odstrzałów kontrolnych. Jedno pozostaje stałe – tych zwierząt jest często dwa razy więcej niż ludzi, bo Australia ma niespełna 27 milionów mieszkańców.

Australijskie władze stanowe regularnie publikują szacunki liczebności kangurów. Dane dzielą na gatunki i regiony, bo inaczej wygląda sytuacja na suchym outbacku, a inaczej w bardziej zielonych stanach wschodnich. Gdy po kilku wilgotnych latach trawa rośnie jak szalona, kangury rozmnażają się szybciej. W czasie długich susz liczebność spada, a zwierzęta częściej podchodzą pod drogi i farmy.

Jak liczy się kangury?

Nie da się oczywiście policzyć każdego osobnika z osobna. Biolodzy używają metod statystycznych – przelatują samolotami lub helikopterami nad wybranymi fragmentami terenu i liczą zwierzęta na próbie. Potem przeliczają te wyniki na większe obszary, uwzględniając typ krajobrazu, gęstość roślinności i znane trasy wędrówek stad.

W niektórych regionach stosuje się także liczenie z samochodów terenowych, o świcie lub o zmierzchu, gdy kangury są najbardziej aktywne. W terenach bliżej miast dochodzą obserwacje z kamer drogowych i raporty kierowców o kolizjach. Te dane pozwalają określić, gdzie populacja rośnie za szybko i gdzie trzeba wprowadzić ograniczenia prędkości albo specjalne ogrodzenia.

Dlaczego liczba kangurów tak się zmienia?

W jednym roku można mówić o 30 milionach kangurów, a kilka lat później o ponad 45 milionach. Głównym powodem jest pogoda. W mokrych sezonach rośnie ilość trawy, więc samice mają więcej pokarmu i mogą wykarmić młode. W suchych latach część młodych ginie, a dorosłe osobniki przemieszczają się na duże odległości w poszukiwaniu jedzenia.

Na liczebność wpływa też człowiek. W różnych stanach prowadzi się legalne odstrzały, traktując część kangurów jak szkodniki niszczące uprawy i groźne dla ruchu drogowego. Część zwierząt ginie w wypadkach, a część trafia do przetwórstwa mięsnego. Mimo to w skali całego kontynentu gatunki pospolite wciąż mają bardzo wysoką liczebność, co wyróżnia Australię na tle wielu innych krajów, gdzie duże ssaki raczej znikają niż się rozmnażają.

Rok Szacowana liczba kangurów Relacja do liczby ludzi
2010 około 27 mln nieco więcej niż mieszkańców
2016 około 45 mln około dwa razy więcej niż ludzi
2019 ponad 40 mln wciąż wyraźna przewaga kangurów

Gdzie żyją kangury w Australii?

Wyobrażenie, że kangury skaczą po centrum Sydney jak gołębie po rynku, jest dość dalekie od rzeczywistości. Te zwierzęta rzeczywiście są wszędzie, ale raczej tam, gdzie zaczyna się prawdziwy busz, a kończy gęsta miejska zabudowa. Australia ma tę specyfikę, że miasta i miasteczka bardzo często graniczą bezpośrednio z dziką przyrodą.

Na terenach, gdzie domy stoją gęsto, pola są ogrodzone, a skrzyżowań jest mnóstwo, kangury pojawiają się rzadko. Częściej widać je na obrzeżach, na polach golfowych, wokół farm i w okolicach parków narodowych. Z kolei w głębi lądu, na długich prostych drogach Queenslandu czy w innych stanach, ich obecność jest wręcz codziennością.

Kangury przy miastach

W strefie podmiejskiej kangury żyją trochę jak nasze sarny na polskich przedmieściach. Wychodzą na trawiaste tereny między zabudową, korzystają z nieużytków, parków, boisk i poboczy. Zdarza się, że zamieszkują przydomowe działki, jeśli rośnie tam soczysta trawa, a ludzie nie ogrodzili posesji wysokim płotem.

W regionach turystycznych, takich jak okolice Blue Mountains czy wybrzeża Queenslandu, wiele osób liczy na spontaniczne spotkanie z kangurem. To możliwe, ale szanse rosną, gdy wyjedziesz poza główne trasy. W miastach zwierzęta trafiają często tylko w postaci symboli na herbie, znakach drogowych albo pamiątkach dla turystów.

Kangury na drogach

Dla kierowców najczęstszy kontakt z kangurami to niestety widok martwych zwierząt przy drodze. Kierowcy, którzy przejechali kilka dni po Queenslandzie lub innym stanie, opisują setki potrąconych osobników na poboczach. Kangury mają tendencję do stania nieruchomo na asfalcie i wpatrywania się w zbliżające się światła, zamiast uciekać.

Właśnie dlatego na wielu samochodach montuje się specjalne „kangurze zderzaki”, czyli masywne stalowe konstrukcje chroniące przód auta. Ogromne ciężarówki na długich trasach nocnych często w ogóle nie zwalniają, bo zatrzymanie takiego kolosa byłoby niebezpieczne. Efekt jest smutny dla zwierząt, ale dla australijskiej gospodarki transport jest zbyt ważny, by dało się całkowicie uniknąć kolizji.

Outback i tereny wiejskie

Prawdziwe „królestwo kangurów” zaczyna się tam, gdzie kończy się asfalt, a zaczyna czerwony pył i przestrzeń ciągnąca się po horyzont. W outbacku i na rozległych pastwiskach stada kangurów potrafią liczyć dziesiątki osobników. Zwierzęta podążają za wodopojami, poruszają się wzdłuż naturalnych korytarzy roślinności i często przecinają drogi łączące małe miejscowości.

Na tych terenach hodowcy bydła i owiec traktują część kangurów jako konkurencję o paszę. Gdy jednego roku przyjdą obfite deszcze, a w kolejnym pojawi się susza, stada potrafią dosłownie „spaść” na czyjeś pola. To rodzi napięcia, ale także sprawia, że w wielu regionach prowadzi się kontrolowany odstrzał, by utrzymać populację na poziomie, który środowisko jest w stanie wyżywić.

Jak kangury wpływają na życie Australijczyków?

Kangur to jednocześnie symbol narodowy i coś w rodzaju dużej, kłopotliwej sarny. Z jednej strony widnieje w herbie Australii, jest na monetach, logotypach firm i drużyn sportowych. Z drugiej – w statystykach ubezpieczycieli figuruje jako częsta przyczyna wypadków i szkód w rolnictwie. W codzienności mieszkańców te dwa obrazy funkcjonują równolegle.

Dla turystów kangur bywa największą atrakcją, dla lokalnych kierowców bywa po prostu ryzykiem na drodze. Australijczycy żartują, że bez ciężarówek ich kraj się zatrzyma, ale dodają też, że bez zderzaków na kangury większość aut na prowincji szybko nadawałaby się tylko do kasacji.

Kangury na drogach i w statystykach wypadków

Na trasach liczących kilkaset kilometrów pośrodku niczego kierowcy widzą dziesiątki potrąconych zwierząt. W porównaniu z polskimi drogami różnica jest wyraźna – w Australii zwłok przy poboczach jest znacznie więcej. Wynika to z kilku rzeczy. Ruch bywa szybki i jednostajny, odcinki są długie i puste, a zwierzęta często wychodzą na asfalt właśnie wtedy, gdy kierowca jedzie na autopilocie.

Wielu Australijczyków unika jazdy po zmierzchu poza miastem, bo statystyki kolizji skaczą wtedy w górę. Władze montują znaki ostrzegawcze, wprowadzają niższe limity prędkości i stawiają ogrodzenia w najbardziej niebezpiecznych miejscach. Mimo to wciąż mówi się o setkach tysięcy potrąceń rocznie, bo przy tak licznej populacji trudno osiągnąć inny wynik.

Kangury a rolnictwo

Na farmach kangury konkurują z bydłem i owcami o trawę. Gdy stado wejdzie na nieogrodzone pastwisko, w krótkim czasie może „ogolić” cały teren, zostawiając niewiele dla zwierząt gospodarskich. Dlatego w części stanów traktuje się je formalnie jako szkodniki i dopuszcza ustrukturyzowany odstrzał, oparty na limitach i licencjach.

Część pozyskanego w ten sposób mięsa trafia do przetwórstwa. Oficjalnie kontroluje się jakość, by produkt był bezpieczny i powtarzalny. Dla wielu mieszkańców wsi kangur jest więc czymś pomiędzy dziką zwierzyną a „samozapraszającym się gościem” na pastwisku, który bywa źródłem mięsa, ale też problemów.

Kangur w kuchni i kulturze

Mięso z kangura w Australii traktuje się podobnie jak dziczyznę. W sklepach można kupić steki z kangura, burgery czy kiełbasy. Mięso ma mało tłuszczu, za to sporo białka i żelaza, więc dietetycy chętnie wskazują je jako ciekawą alternatywę dla wołowiny. Smak jest wyrazisty, a aromat zależy od diety zwierząt na danym terenie.

W kulturze kangur pełni rolę symbolu ruchu naprzód. Często podkreśla się, że kangur nie chodzi do tyłu, co ma odzwierciedlać ambicje społeczeństwa, by patrzeć w przyszłość. Zwierzę pojawia się w sportowych przydomkach, na pamiątkach, w nazwach firm, a jego wizerunek znają dzieci na całym świecie, nawet jeśli nigdy nie były na Antypodach.

Populacja kangurów w Australii bywa dwukrotnie wyższa niż liczba mieszkańców, co czyni z nich jedne z najliczniejszych dużych ssaków na Ziemi.

Jak zobaczyć kangury na własne oczy?

Dziko żyjącego kangura naprawdę da się zobaczyć bez większego wysiłku. Warunek jest prosty – trzeba wyjechać kawałek poza duże miasta i trafić na tereny, gdzie miejska zabudowa styka się z buszem. W wielu miejscach zwierzęta są tak przyzwyczajone do ludzi, że potrafią prawie je ignorować i pozwalają podejść na kilka metrów.

Nie oznacza to jednak, że pojawią się w dowolnym miejscu na zawołanie. Wycieczka ograniczona do centrum Sydney z krótkim wypadkiem do Blue Mountains daje małą szansę na naprawdę bliskie spotkanie. O wiele łatwiej o nie na polach golfowych, obrzeżach mniejszych miast czy w pobliżu parków narodowych. W takich miejscach najlepiej zjawić się o świcie lub o zmierzchu, gdy zwierzęta wychodzą na żer.

Jeśli planujesz polowanie aparatem na kangury, dobrze wziąć pod uwagę kilka typowych miejsc i sytuacji:

  • obrzeża miast na wschodnim wybrzeżu, gdzie zabudowa nagle przechodzi w busz,
  • pola golfowe i otwarte tereny rekreacyjne na skraju miejscowości,
  • drogi wiejskie w stanie Queensland i innych regionach, szczególnie o świcie,
  • okolice wodopojów i zbiorników, gdzie zwierzęta przychodzą pić po gorącym dniu.

Podczas obserwacji warto zachować dystans. Kangur może wyglądać na „pluszowego”, ale dorosły samiec ma ogromną siłę, a przestraszona samica z młodym w torbie łatwo wpadnie w panikę. Lepiej podejść spokojnie, nie dokarmiać i nie próbować głaskać. Dobry obiektyw czy tryb zoom w telefonie zrobią resztę roboty, a zwierzę pozostanie spokojne.

Kangury w wielu miejscach podchodzą bardzo blisko ludzkich osiedli, ale nadal są dzikimi zwierzętami, którym trzeba zostawić przestrzeń i spokój.

Ciekawostki o kangurach i australijskiej faunie

Kiedy mówimy o liczbie kangurów, trudno nie wspomnieć o ich „kuzynach” i innych charakterystycznych mieszkańcach Antypodów. Australia rozwijała się długo w izolacji, dlatego tamtejsza fauna jest tak odrębna od reszty świata. Obok kangurów występują torbacze, które żyją tylko tam i w kilku sąsiednich krajach.

Wrażenie robi nie tylko sama liczba zwierząt, ale też ich różnorodność. Od maleńkich torbaczy wielkości myszy, po wielkie kangury, od papug o jaskrawym upierzeniu, po niespodziankę w postaci stad psów dingo, które wcale nie szczekają jak nasze domowe pupile.

Inne torbacze – wallaby, koale i possumy

Pod pojęciem „kangur” wiele osób wrzuca wszystkie skaczące torbacze. W rzeczywistości w Australii żyją też mniejsze Wallaby, które częściej trafiają pod koła samochodów, bo zbliżają się do dróg chętniej i są mniej widoczne. Dla mieszkańców wielu regionów to właśnie one są największym problemem komunikacyjnym.

Do tej samej grupy należą koale i wombaty, a także possumy. Te ostatnie bywają sporą niespodzianką dla turystów. Wyglądają trochę jak myszy na sterydach, choć w rzeczywistości są bliskimi krewnymi kangurów i noszą młode w torbie na brzuchu. Bardzo dobrze czują się na drzewach, często mieszkając dosłownie nad głowami ludzi, na przydomowych gałęziach.

Dingo, emu i inne symbole Australii

Australię rozsławiły też inne gatunki, które zwykle wymienia się jednym tchem obok kangurów. To strusie emu, które nie potrafią latać i biegają z imponującą prędkością, psy dingo, przybyłe na kontynent z pierwszymi osadnikami, oraz dziobaki, należące do grupy stekowców. Ten ostatni to ssak, który składa jaja i karmi młode mlekiem zlizywanym z brzucha matki.

Takie połączenia cech, które kojarzymy z różnymi rzędami zwierząt, sprawiają, że fauna Australii od dekad fascynuje biologów. Wiele z tych gatunków nie występuje nigdzie indziej na świecie. To właśnie dzięki nim kontynent ten kojarzy się ludziom z „inną planetą”, gdzie w dzień słońce pali bez litości, a w nocy po drogach wędrują całe stada skaczących torbaczy.

Australia ma też swoje mniej sympatyczne rekordy przyrodnicze, o których rzadko się wspomina w kontekście kangurów:

  • plagi much w outbacku, które ustępują dopiero po zachodzie słońca,
  • wysokie ryzyko raka skóry w miastach takich jak Townsville, gdzie słońce świeci wyjątkowo intensywnie,
  • długie odcinki dróg bez zasięgu i stacji, na których jedynymi towarzyszami bywają kangury i ciężarówki,
  • tereny zalewowe, gdzie w czasie ulew drogi dosłownie znikają pod wodą, odcinając ludzi od „cywilizacji”.

W wielu regionach Australii mówi się żartobliwie, że każdy człowiek „statystycznie” ma kilka kangurów – bo zwierząt jest po prostu więcej niż mieszkańców.

Redakcja sklep-psiakosc.pl

Kochamy zwierzęta, dlatego każdego dnia chcemy dzielić się poradami behawiorystycznymi i wiedzą odnośnie pokarmu dla zwierząt. Poznaj rady i gatunki tych stworzeń i sprawdź, jak zadbać o swojego pupila.

Może Cię również zainteresować

Potrzebujesz więcej informacji?